Egipt - byłbym pięknym brunatnym mężczyzną, z zasadami, kierującym się w swoim życiu wiarą i boskimi prawami, bez pytań i wątpliwości. Miałbym starą toyote w której wszystko potrafiłbym naprawić, nudną żonę która się nie odzywa i ogarnia wszystko w domu, za to w sezonie na pęczki turystek z zachodu, którym hormony buzują od niemal śmiertelnej dawki słońca i taniego alkoholu all inclusive zmieszanego z psychotropami (jakoś muszą trzymać się kupy). Gardziłbym każdym kto chce zobaczyć sfinksa, ale uśmiechałbym się i proponował wycieczke quadem, albo nurkowanie.
- erton